“ZASRANY” WTOREK

 

Dziś nie w przenośni. Metaforę na razie odłożę na bok.

Mój wtorek naprawdę jest zasrany.

Ale zacznę od początku.

 

Pracowity kwiecień.  22 dni szkoleniowe. Od Bielska – Białej, przez Wrocław, Zieloną Górę, aż po sam Szczecin. Ostatnie szkolenie przed majówką – Train the Trainer w naszej sali szkoleniowej.

Co robi trener po takim maratonie? – odpoczywa.

Wpadłam więc na pomysł długieeeeego weekendu. Takiego, który skończył się dziś –  we wtorek.

Zaraz po porannym spotkaniu z Klientem popędziłam jak na skrzydłach do mojego pięknego biura  popracować. W końcu tyle będzie się niebawem działo.

Otwieram drzwi…

 

 

… a tam GOŁĄB!!!

Nazwijmy go roboczo SRAJTEK.

Sądząc po obrazie, który tam zastałam, mieszkał tu od kilku dni, bo jak się okazało nie zamknęłam okna.

Nie muszę opisywać chyba co zastałam, bo liczę na Waszą bujną wyobraźnię. Nie da się ukryć, że gołąbek załatwił dzisiaj ekipie sprzątającej nie lada wyzwanie.

SRAJTEK zdecydowanie zachował się nie na miejscu. Przydałoby mu się szkolenie z tego jak zachowywać się w gościach.

 

 

No ale… podobno to przynosi szczęście. Jeśli to prawda – SRAJTKU dziękuję. Szczęście będę miała na pewno do końca życia.

 

Czuję, że ten wtorek przyniesie wiele pozytywnych informacji, bo już w międzyczasie pojawiły się dwa obiecujące zlecenia 🙂

Może coś jest w tym gołębiego udziału 🙂

 

 

  • Dwa obiecujące zlecenia? Może w takim razie trzeba zostawiać otwarte okno częściej 😉

  • O rany, domyślam się, że sytuacja była mało zabawna po otwarciu drzwi, ale czytając naprawdę ubawiłam się :)))) chyba faktycznie najlepiej potraktować to jako dobry znak i odwrócić sytuację na korzyść :))

  • Gołębie są zasrane ale uwielbiam je :p na pewno przyniesie Ci szczęście 😉 Miłego dnia!